O'Herbal Nawilżający balsam do ciała z ekstraktem z aloesu

Receptura balsamu jest nierozłącznie związana z naturą. Najważniejsze w niej są cenne składniki naturalnego pochodzenia, które wspierają zdrowy wygląd skóry. Balsam pielęgnuje skórę i chroni przed wysuszaniem, nadaje jej miękkość i elastyczność.

Pojemność: 500ml
Cena: 22,49zł
Sklep: elfa-pharm


Balsam ma lekką, szybko wchłaniającą się konsystencje. Dzięki tym właściwościom można stosować go nawet chwilę przed wyjściem z domu. Kolejną jego zaletą jest przyjemny, ziołowy, lekko orzeźwiający zapach. Opakowanie jest ogromne, ale używane w domu jest wygodne dzięki pompce.

Działanie oceniam na mocną trójkę z plusem. Lekki balsam, to i nawilżenie lekkie. Latem nie przeszkadzało mi to, ale teraz jesienią jest dla mnie za słabe. Nie radzi sobie z moimi mocno przesuszonymi łydkami. Musiałam przerzucić się na gęste masła do ciała.
W składzie mamy niby masło shea i sok z liści aloesu, ale dla mnie to za mało;/

Skład:
aqua*, glycerin*, dicaprylyl carbonate*, aloe barbadensis leaf juice*, butyrospermum parkii butter*, polyglyceryl-3 methylglucose distearate*, octyldodecanol*, hydroxyethyl urea, macadamia ternifolia seed oil*, allantoin, aloe barbadensis leaf extract*, zea mays starch*, xanthan gum*, ammonium acryloyldimethyltaurate/vp copolymer, parfum, urea, ethanolamine, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, sodium benzoate, potassium sorbate, tocopherol, citronellol, limonene, hydroxycitronellal
* składniki pochodzenia naturalnego


Jeśli macie skórę wymagająca, przesuszoną, to lepiej zainwestować w coś bardziej treściwego. Niebawem pokażę Wam na blogu jakie masło aktualnie wiedzie prym w mojej pielęgnacji ciała.

Znacie balsamy do ciała O'Herbal? Jak się one u Was spisują?

Atina.
Czytaj dalej

Perfumowa chiejlista 2017/2018

W swoich zapasach mam kilka flakonów perfum, ale po głowie chodzą mi już nowe zapachy ;D Te które dziś Wam przedstawię znam bardzo dobrze z próbek i z miniaturek. Wiem, że ich zakup będzie mnie ogromnie cieszył i dobrze służył. Jedynie co mnie ogranicza to ceny i chęć minimalizmu w każdej dziedzinie mojego życia. Dlatego zakup tych pachnideł rozkładam na końcówkę tego roku i cały przyszły 2018 rok. Myślę, że to rozsądny przedział czasowy ;)

 Oto moja lista:



1. Yves Saint Laurent Black Opium EDP
W Black Opium podoba mi się zarówno zapach jak i flakon. Nawet już zamówiłam go sobie na eBay'u, ale okazał się on być starym egzemplarzem, który nie pachniał już tak jak powinien. Na szczęście sprzedawca przyjął zwrot bez problemu. Chciałam upolować go w okazyjnej cenie, ale się nie udało;/ Sam zapach jest ciepły, słodki i otulający. Dosyć trwały i naprawdę mi przypasował. Jeszcze kiedyś będzie mój;)))

Nuta głowy: różowy pieprz, gruszka, kwiat pomarańczy
Nuta serca: kawa, jaśmin
Nuta podstawy: paczuli, wanilia, cedr

2. Gucci Rush EDT
Ten zapach poznałam bardzo dawno temu. Nagle sobie o nm przypomniałam i zapragnęłam przypomnieć mojemu nosowi jak pachnie Rush. Z tego co pamiętam to jest on również ciepły i otulający. Jak na  wodę toaletową bardzo trwały i intensywny.

Nuta głowy: gardenia, frezja, róża
Nuta serca: wanilia, jaśmin
Nuta podstawy: paczuli, wetiwer, koriandr, drzewo sandałowe, korzeń kuskusu

3. Chanel Coco Mademoiselle EDP
Zawsze marzyły mi się perfumy Chanel. Swojego czasu lubiłam Chance, ale ostatnio poznałam Mademoiselle i to one teraz mnie kuszą.

Nuty głowy: sycylijska pomarańcza, kalabryjska bergamota
Nuty serca: róża, orientalny jaśmin.
Nuta podstawy: indonezyjska paczula, haitańska wetyweria, wanilia z Réunion, białe piżmo.

4. Kenzo Jungle Elephant EDP
Aktualnie mam miniaturę słonika klik, ale wiem, że jak tylko ją wykończę (używam jej bardzo oszczędnie;d) to na pewno będę chciała mieć pełnowymiarowy flakon, minimum 50ml. Ten zapach ma w sobie to coś! Zbiera wiele komplementów;)

Nuta głowy: mandarynka, kardamon, kumin, goździk (korzenny)
Nuta serca: ylang-ylang, lukrecja, mango, heliotrop
Nuta bazowa: paczula, wanilia, ambra, cashmeran

Przy okazji robienia tej notki zauważyłam, że większość moich ulubieńców ma w nucie bazy paczule i wanilię. Może tym tropem powinnam iść wybierając kolejne zapachy :)

A Wam jakie perfumy się marzą?
Atina.
Czytaj dalej

Make Me Bio Woda różana

Hydrolat z płatków róży damasceńskiej znany jest jako kosmetyk o wyjątkowym działaniu odżywczym, łagodzącym i pielęgnacyjnym. Stosowany jako tonik do twarzy głęboko oczyszcza, łagodzi zmiany trądzikowe, regeneruje i przywraca blask zmęczonej i dojrzałej skórze. Wykazuje też działanie nawilżające, rozjaśnia przebarwienia, poprawia elastyczność naskórka i wyraźnie go zmiękcza. Sprawia, że skóra jest doskonale przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, a także doskonale odżywiona, promienna i świeża. Stosowany na włosy wspomaga ich regenerację, poprawia elastyczność i odżywia. Sprawia, że są bardziej sprężyste, miękkie i przyjemne w dotyku. Wyjątkowy zapach róży damasceńskiej działa też kojąco na zmysły, pomaga się odprężyć i zrelaksować. Woda różana doskonale sprawdza się w pielęgnacji każdego rodzaju cery, w tym suchej, dojrzałej i trądzikowej, a także każdego rodzaju włosów.

Pojemność: 100ml
Cena: 15-17zł
Sklep: internetowe drogerie


Stosowałam już różne wody różane, ale ta jest jedyna, która tak dziwnie i jak dla mnie nieładnie pachnie. Początkowo podejrzewałam nawet, że jest zepsuta. Miałam ochotę wywalić ją do kosza na śmieci, bo naprawdę mi śmierdziała. Poszukałam informacji w necie i się okazało, że róża damasceńska tak właśnie pachnie. Trochę mnie to uspokoiło i już bez obaw stosowałam ją dwa razy dziennie zamiast toniku (rano i wieczorem). Z czasem przywykłam do tego smrodku, ale po wykończeniu tego jednego opakowania nie tęsknie za nim w ogóle ;d 

Czas teraz na plusy, czyli działanie! Moja cera lubi takie naturalne kosmetyki i reagowała bardzo dobrze na wodę różaną Make Me Bio. Miałam nawet wrażenie, że lubiła się z nią dużo bardziej niż z innymi wodami, które miałam okazje do tej pory używać. Pięknie doczyszczała skórę, odświeżała ją i przygotowywała do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Absolutnie nie podrażniała i nie uczulała. Mogę nawet powiedzieć, że trochę odżywiała i przywracała blask skórze. 

Skład:
Rosa Damascena (Róża Damasceńska) Water

Jeśli nie jest Wam straszny zapach róży damasceńskiej, to koniecznie spróbujcie wody właśnie z tej odmiany. Królowa róż (tak ją nazywają) zawiera przede wszystkim witaminę C, karoten, witaminy z grupy B i K, flawonoidy, taninę, wielonienasycone kwasy tłuszczowe, wapno, potas, magnez, sód i cynk. Woda różana sprawdzi się przy stanach zapalnych skóry, przy cerze zmęczonej, naczynkowej i wrażliwej. Wygładzi też zmarszczki i poprawi jędrność skóry. Warto ją mieć w swojej kosmetyczce ;)

Znacie wodę różaną Make Me Bio? Lubicie jej zapach?

Atina.
Czytaj dalej

Sukin Woda micelarna

Płyn micelarny to kolejny udany produkt marki Sukin. Wcześniej zachwycałam się ich kremem do twarzy na noc klik. Mam jeszcze szampon do włosów tej firmy, ale jak na razie mam mieszane uczucia. Dam mu jeszcze chwilę za nim wydam ostateczny wyrok ;d


Wracając do płynu micelarnego (250ml/20zł w TKMaxx'ie/ważność 6 miesięcy od otwarcia) to byłam z niego naprawdę zadowolona. Dobrze zmywał makijaż z twarzy, z oczu troszkę słabiej, ale ostatecznie nie było tak źle, żeby go nie lubić. Nie podrażniał, nie uczulał mojej wrażliwej cery. W jego składzie znajdziemy sok z liści aloesu, lecytynę, ekstrakt z ogórka i z rumianku. Był wydajny i całkiem przyjemnie pachniał.

Skład:
Water (Aqua), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerin, Decyl Glucoside, Lecithin, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract (Chamomile), Vanillin, Alcohol Denat, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol

Jeśli spotkam go w podobnej cenie to na pewno ponowie zakup. W drogeriach internetowych kosztuje nawet 49zł. Za tą cenę już mnie tak nie kusi ;d

Znacie płyn micelarny Sukin? 

Atina.
Czytaj dalej

Lanocreme Collagen Formula Serum pod oczy

Nigdy nie lubiłam żeli pod oczy i nie wiem co mnie podkusiło aby kupić ten od Lanocreme? Ale skoro go już kupiłam to używam. Nakładam go tylko na dzień pod właściwy krem pod oczy. Samodzielnie stosowany jest za słaby. Za szybko się wchłania i mam uczucie jakbym nic nie nałożyła. Skład jest całkiem przyjemny, ale żelowa formuła do mnie nie przemawia i na pewno prędko nie kupię nic podobnego.


Serum na pewno trochę wzmacnia działanie kremu pod oczy. Jest delikatne, nie podrażnia i odrobinę nawilża. Niestety nie zauważyłam żadnych spektakularnych zmian w wyglądzie skóry pod oczami. Równie dobre mogłabym go nie używać. 

Produkt ten kupiłam w TKMaxx'ie. Na półkach często widuje kosmetyki tej firmy, ale jakoś mnie nie ciągnie do dalszych testów. 

Skład:
aqua, hamamelis virginiana (with hazel) water, prunus amygdalus dulcis (almond) oil & glycerin & cocos nucifera (coconut) oil, hyaluronic acid, glycyrrhizza glabra (licorice) root extract, hydrolyzed (marine) collagen, hydrolyzed hibiscus esculentus extract & dextrin, cucumis sativus fruit (cucumber) extract, magnolia acuminata bark extract, actinidia chinensis (kiwi) fruit extract, ubiquinone (coenzyme Q10), aloe barbadensis leaf juice, actinidia chinensis (kiwi) seed oil, argania spinosa (argan) kernel oil, benzyl alcohol & salicylic acid & glicerin & sorbic acid, carbomer, tetrasodium EDTA, triethanolamine, sodium hydroxide, parfum (fragrance)


Serum to sprawdzi się u osób, które lubią żele pod oczy. Ze względu na dobry skład na pewno będzie ono lepsze od wielu drogeryjnych żeli. 

Są tu fanki żelowych formuł?


Atina.
Czytaj dalej

O'Herbal Ochronny balsam do ust z olejkiem arganowym

Nietłusty, ochronny balsam do ust z olejkiem arganowym zapobiega pękaniu i suchości ust. Idealny do stosowania zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, gdy usta narażone są na niekorzystne działanie niskiej temperatury. 

Pojemność: 4,8g
Cena: 7,49zł
Sklep: elfa-pharm.pl


Balsam O'Herbal nie powala swoim wyglądem. Jest niefotogeniczny i trochę toporny. W zamian za to ma naprawdę wartościowe wnętrze! I to na nim warto się skupić. Przede wszystkim ma świetny skład, w którym znajdziemy olej ze słodkich migdałów, olejek rycynowy, olej z nasion rzepaku, lanoline, wosk pszczeli, masło shea, wosk kandelila, olej arganowy, wosk z liści kopernicji, witaminę E, skwalen, pantenol i sól sodową kwasu hialuronowego. Po jego użyciu usta są na długo nawilżone i miękkie. 

Balsam ma lekką, nieklejącą się konsystencje. Pięknie pachnie i jest naprawdę przyjemny w użyciu. Można go spokojnie używać przez cały rok. Mimo, że lekka konsystencja nie kojarzy się z zimą, to oleje i woski na pewno poradzą sobie również w chłodniejsze dni. 

Skład:
prunus amygdalus dulcis oil, ricinus communis seed oil, brassica campestris seed oil, caprylic/capric triglyceride, lanolin, cera alba, butyrospermum parkii butter, isopropyl myristate, candelilla cera, argania spinosa kerenel oil, copernicia cerifera cera, tocopheryl acetate, squalene, panthenol, hydrogenated castor oil, sodium hyaluronate, glycerin, sodium saccharin, titanium dioxide, parfum, limonene



Za tę cenę i za ten skład można przymknąć oko na opakowanie. Ale jakby tak producent zmienił coś w jego wyglądzie, to byłby naprawdę mój hit pomadkowy! Ja bardzo lubię te mniejsze opakowania, które cieszą oko i mniej miejsca zajmują w kieszeni czy torebce. Do tego zmieniłabym kolorystykę nadruku, bo ta jest trochę za jesienna. 

Z balsamem O'Herbal bardzo polubił się mój Luby. Przede wszystkim spodobał mu się zapach, co naprawdę rzadko się zdarza. Podarowałam mu więc swój egzemplarz :) 

Znacie balsamy ochronne O'Herbal? 

Atina.

Czytaj dalej

Brązowa kreska, czyli mój codzienny makijaż oka (Daniel Sandler i Missha)

Nie wyobrażam sobie mojego codziennego makijażu bez kreski na górnej powiece. Niby drobny akcent, a jaką robi różnicę! Zazwyczaj jest to właśnie czekoladowy, głęboki brąz. W tym kolorze czuje się najlepiej. W dodatku taki makijaż oka nie zajmuje mi zbyt dużo czasu, co jest ważne szczególnie gdy muszę wyjść z domu wcześnie rano. Moim aktualnym faworytem w tej kategorii jest automatyczna kredka Daniel Sandler w odcieniu Brown Velvet. Lubię ją za ładny czekoladowy odcień brązu oraz za to, że nie muszę jej strugać. 


Sprawdziłam i w Polsce nie można jej kupić, ale w sumie ja nie zamierzam ponawiać tego zakupu ponieważ kredka ta kosztuje około 10 funtów, a ma też swoje wady. A mianowicie nie jest bardzo miękka. Po kilku miesiącach już się przyzwyczaiłam do tej twardszej konsystencji, ale nie ukrywam, że tęsknie za mega miękkimi kredkami. Jej trwałość jest zadowalająca, ale w letnie upały potrafiła się odbić na powiece. Na plus zasługuje fakt, że kredka ta nie posiada parabenów oraz zawiera w swoim składzie witaminę C i E. Jest dostępna w trzech odcieniach: Brown Velvet, Blue Velvet i Aqua Velvet. Mnie do niebieskości już nie ciągnie, więc czuję się zaspokojona w temacie kredek Daniel'a Sandler'a. 

0,35g/10funtów/24miesiące od otwarcia



Drugą brązową kredką w mojej kosmetyczce jest Missha The Style w odcieniu Brown. Niestety ta kredka też nie jest dostępna w Polsce, a przynajmniej nie na tą chwilę. Znowu nie macie czego żałować, bo z tą kredką nie polubiłam się w ogóle. Jest dużo mniej trwała od swojej poprzedniczki, jest sporo jaśniejsza, chociaż na swatchu tego tak nie widać i również jest twardawa. W dodatku trzeba ją strugać i ma krótką datę ważności po otwarciu. Sześć miesięcy na zużycie kredki do oczu to zdecydowanie za mało. Na plus zasługuje niska cena;) 

1,5g/13złotych/6miesięcy od otarcia


Mam nadzieję, że moje następne kredki okażą się lepsze i że będą dostępne w Polskich sklepach.

A Wy jaki kolor kreski nosicie najczęściej?


Atina.
Czytaj dalej

Co nowego we wrzesniu?

Jak co miesiąc przybyło mi kilka nowości. Czekam na taki czas, gdy tych zakupów nie będzie wcale i nie będę mogła przygotować notki z nowościami. Oczywiście napiszę post i pochwalę się, że tym razem nic nie kupiłam ;d Co miesiąc wydaje mi się, że jestem blisko, że teraz to już na pewno nic nie kupię, a ostatecznie rodzą się nowe potrzeby lub znajduje ciekawe promocje. Na pus zasługuje to, że kolekcja się tak bardzo nie rozrasta. Większość na bieżąco zużywam. 


Wreszcie zaopatrzyłam się w dużą świecę Yankee Candle. Wybrałam lekki, morski zapach Beach Waves (świeży, czysty zapach słonego powietrza), który w Polsce jest raczej niedostępny. Plażowe fale kojarzą mi się z wakacjami, spokojem i pustymi plażami. Moje idealne wakacje, to właśnie opustoszałe plaże, lekki ciepły wiatr i szum fal. Dokładnie taki jest ten zapach YC. Podczas palenia zapach wypełnia całe pomieszczenie, ale jest delikatny, nienachalny. 


Kupiłam kolejny filtr do twarzy, ale na pewno się nie zmarnuje, bo postanowiłam używać kremów z wysoką ochroną przeciwsłoneczną przez cały rok. Filorga UV Bronze to nowość. Udało mi się ją kupić w dużo niżej cenie. Zamiast 130zł zapłaciłam 70zł. 

Opis producenta brzmi naprawdę zachęcająco.
Przeciwstarzeniowy fluid przeciwsłoneczny [zmarszczki + przebarwienia]
Kompleksowa ochrona przeciwstarzeniowa [technologia foto-aktywacji]: silny przeciwutleniacz blokuje promieniowanie słoneczne, zapewniając skórze wysoki poziom ochrony przed promieniami UV i IR i zmniejszając oznaki starzenia.
Formuła bogata w sulforany, przeciwdziałające pojawianiu się zmarszczek. Zapewnia gładką skórę po każdej ekspozycji na promienie słoneczne. Formuła wzbogacona w witaminę PP. Zwalcza przebarwienia, ujednolica koloryt skóry i poprawia efekt opalenizny. Fluid o nietłustej, przyjemnej konsystencji. Matowe wykończenie.


Skusiłam się też na zestaw podróżny marki Filorga. Najbardziej interesuje mnie krem pod oczy Optim-Eyes, krem do twarzy Time-Filler oraz maseczka Meso-Mask. Pozostałe produkty to płyn micelarny i krem do rąk. 


O kosmetykach The Ordinary przeczytałam na jednym z blogów i od razu zachciało mi się wypróbować kilka produktów. Na początek wzięłam Buffet peptydowe serum do twarzy, Advanced Retinoid 2% serum z 2% retinoidem, Argireline Solution 10% serum z 10% kompleksem Argireline Peptide. Tych dwóch ostatnich już używam. Advanced Retinoid 2% nakładam co wieczór na całą twarz plus pod oczy, a Argireline Solution 10% używam tylko na zmarszczki bruzdowo nosowe. Więcej na ten temat napiszę jak wyrobię sobie o nich pełną opinię. Kosmetyki te dostępne są też na polskich stronach internetowych i nie są drogie. Ceny zaczynają się już od 22zł.
.

Słodki gadżet do paznokci Le Mini Macaron to zestaw do hybrydowego manicure. Lampa LED w kształcie makaroniku i specjalny lakier do paznokci 3 w 1, który nie potrzebuje ani bazy ani topu. To będzie moja pierwsza przygoda z lakierem hybrydowym. 


Pędzel B.C do rozświetlacza z TKMaxx'a. Nie znam marki i nie znam się na pędzlach. Wzięłam bo był niedrogi, a ostatnio próbuję swoich sił w nakładaniu rozświetlaczy w codziennym makijażu. Jest mięciutki i nieźle sobie radzi, ale wydaje mi się, że jeszcze wygodniej byłoby mi jak byłby trochę mniejszy. 


Na koniec moje nowe maszynki do golenia Gilette. Pokazuje je tylko dlatego, że są naprawdę ładne ;) Nie pamiętam ich dokładnej nazwy, ale nie da się ich przeoczyć w sklepie. 


To już wszystkie moje wrześniowe zdobycze. Ciekawa jestem co Was najbardziej zainteresowało?

Atina.




Czytaj dalej