Wieczorny demakijaż i poranna tonizacja z rosyjskim płynem micelarnym Ecolab i włoskim tonikiem Roberts

Aktualnie do demakijażu twarzy używam płynu micelarnego Ecolab, a do tonizacji skóry różanego toniku Roberts, który zakupiłam na włoskich wakacjach. Obydwa produkty nieźle się spisują, ale posiadają też wady, o których przeczytacie w dalszej części notki. 


Płyn micelarny Ecolab ma bardzo przyjemny skład, w którym znajdziemy wodę morską,  organiczny ekstrakt z uczepu trójlistkowego, który jest świetny w walce z trądzikiem, olej migdałowy, hydrolizowane proteiny ryżowe oraz olejek eteryczny z róży damasceńskiej. Mimo pięknego składu nie do końca jestem zadowolona z tego jak sobie radzi z demakijażem, a dokładnie ze zmywaniem tuszu do rzęs. Z podkładem radzi sobie lepiej, ale mam poczucie, że mógłby to robić lepiej. Opakowanie jest wygodne i w miarę przyjazne dla oka. Zapach ładny, ale ledwo wyczuwalny. Raczej nie wrócę do tego produktu, wolę Biolaven czy Sylveco. 
200ml/14zł/12 miesięcy od otwarcia

Skład:
Aqua, Glycerin, Sea Water, Organic Bidens Pilosa Extract, Hydrogenated Prunus amygdalus Oil, Hydrolyzed Rice Protein, Nelumbo essential Oil, Rosa Domascena essential Oil, Sodium Cocoamphoacetate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid.

Różany tonik Roberts spisuje się zdecydowanie lepiej! Pięknie i intensywnie pachnie różami, domywa resztki makijażu oraz odświeża. Używam go codziennie rano i wieczorem. W swoim składzie ma wodę z róży francuskiej, ekstrakt z kwiatów róży stulistnej, ekstrakt z owoców dzikiej róży, ekstrakt z kwiatów róży damasceńskiej oraz zupełnie niepotrzebne obcobrzmiące chemikalia. Na przykład taki 2-Bromo-2-Nitropropane-1,2-Diol wykazuje silne działanie uczulające i alergizujące. Może uwalniać Formaldehyd, przez co działać toksycznie i rakotwórczo. Nie należy stosować go na uszkodzoną skórę i nie jest zalecany w kosmetykach dla dzieci. W ten sposób początkowy piękny skład wiele traci w moich oczach i po ten produkt na pewno więcej nie sięgnę. Wspomnę jeszcze, że bardzo podoba mi się opakowanie tego toniku, ale więcej nie będzie cieszyć ono moich oczu.
300ml/3euro/9 miesięcy od otwarcia

Skład:
Aqua, Rosa Gallica Flower Water, Rosa Centifolia Flower Extract, Rosa Canina Fruit Extract, Rosa Damascena Flower Extract, Glycerin, Propylene Glycol, Sodium Gluconate, Parfum, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Geraniol, Hydroxycitronellal, Citronellol

A Wy co myślicie o tych produktach? 

Atina.
Czytaj dalej

Koszyk z zakupami Listopad 2017

Listopad był dosyć obfitym w zakupy miesiącem. W moje łapki wpadło sporo nowości. Głównie to zasługa kończących się zapasów. Zostałam z resztką kremu pod oczy, bez kremu na dzień do twarzy, z końcówką płynu do demakijażu oraz toniku. Biały puder i ulubiona codzienna kredka do oczu też lada dzień dobiją dna. Nie wspomnę już o jedynym antyperspirancie, który również jest na wykończeniu, a wiadomo że bez tego kosmetyku nie da się normalnie funkcjonować. Jedynymi zachciewajkami są tu perfumy, świeca i wosk, czyli zapachy ;)))


Duża świeca pochodzi z TKMaxxa. Jest amerykańskiej firmy Makers of  Wax Goods, o której słyszę pierwszy raz w życiu. Skusiła mnie głównie swoim wyglądem, ale zapach jest równie ciekawy - zimowa sosna. W końcu nie samym Yankee Candle człowiek żyje ;d A skoro mowa o YC to zaopatrzyłam się w jeden wosk do kominka. Wybrałam słodkie Candy Cane Lane. 


Kolejną pachnącą nowością w moim koszyku z zakupami są perfumy Black Opium Yves Saint Lauretn. Udało mi się je kupić w korzystnej cenie na angielskim eBay'u. Flakon ma pojemność 50ml i już żałuje, że tak mało! 

Nuty głowy: różowy pieprz, kwiat pomarańczy, gruszka.
Nuty serca: kawa, jaśmin.
Baza: wanilia, paczula, cedr.


Uzupełniłam zapasy w tonik, czyli wodę z kwiatów pandanowca (Kewra Water) klik oraz w płyn micelarny. Tym razem skusiłam się na dużą butle Uriage. Mam nadzieję, że będę z niej zadowolona. Czytałam o niej dużo pozytywnych opinii, więc jestem dobrej myśli.


Zestaw Lanoline to krem pod oczy i krem do twarzy na dzień i na noc z miodem manuka. Składy są w miarę przyjemne, więc postanowiłam wypróbować te cuda. Kremy te stosuje tylko na dzień ze względu na ich lekką formułę. Na noc stawiam na treściwsze kosmetyki. Póki co jest nieźle, ale na opinie jest jeszcze za wcześnie. 


Po pierwszym sukcesie z produktem The Ordinary klik postanowiłam kontynuować przygodę z tą marką. Dokupiłam serum z retinolem 5% w skwalenie, podkład serum w kolorze 1.1N, kwas hialuronowy 2% z wit. B5 i kofeinowe serum pod oczy, które nie załapało się do zdjęcia. Na razie wypróbowałam podkład serum i nie jestem z niego zadowolona. Uczulił mnie i nie nadaje się do cery mieszanej. Użyłam go dwa razy i chętnie go wymienię lub odsprzedam jeśli któraś z Was ma na niego ochotę. 


Następne dobroci to olej kokosowy w mini opakowaniu. Aktualnie jest to mój ulubiony olej i chce go mieć zawsze przy sobie. Zaopatrzyłam się w taką małą wersje podróżną, chociaż niezbyt się to opłacało. Po sukcesie serum olejowego Zatik klik naszła mnie ochota na spróbowanie nawilżającego lotionu do twarzy. Niestety teraz zimową porą jest zdecydowanie za lekki, ale wrócę do niego wiosną lub latem.


Kulki Dove używam na przemian z kulkami Rexona. To są moje pewniaki w tej dziedzinie.  Gruszkowa wersja to chyba jakaś nowość, pierwszy raz ją widzę. Z naturalnych dezodorantów do tej pory nic poza kryształem nie spełniło chociaż w połowie moich oczekiwań.


Na koniec zostawiłam trochę kolorówki. Biały puder włoskiej firmy 3Ina oraz pakiet trzech kredek Urban Decay upolowany w TKMaxx'ie. Zależało mi na brązowym kolorze, a tu mam jeszcze dwa inne do przetestowania. Kredki są mega mięciutkie, ale jeszcze ich nie sprawdziłam na oku. 


Co Was najbardziej zaciekawiło? O czym chciałybyście poczytać na blogu?

Atina.
Czytaj dalej

Faith In Nature Brave Botanicals Szampon do normalnych włosów Dojrzałe Kiwi z odrobiną Limonki

Bardzo polubiłam się z różaną wersją tego szamponu klik i dlatego postanowiłam sprawdzić wszystkie smaki z serii Brave Botanicals. Dziś przedstawiam Wam Kiwi z odrobiną Limonki.  Szampony te kupuje w TKMaxx'ie, ale można je dostać w wielu sklepach internetowych. Tyle, że w TKMaxx'ie ceny są trochę niższe. Ja zapłaciłam za 250ml około 25 złotych, czasem w promocji są po 20zł. Teraz mam ich spory zapas, więc spokojnie będę wypatrywała obniżek ;)


Zacznę od wspólnych pozytywów tych szamponów. Po pierwsze opakowanie jest wygodne i małe. Według mnie jest mniejsze od standardowych szamponów o pojemności 250ml i dlatego lubię je zabierać ze soba na dłuższe wakacje. Po drugie naturalny skład. Szampony te nie zawierają SLS, a Ammonium Laureth Sulfate, który dobrze oczyszcza, ale nie jest niebezpieczny i nie podrażnia. Oczywiście składy zawierają mnóstwo dobroczynnych substancji. W Kiwi z odrobiną Limonki znajdziemy sól morską, ekstrakt z owoców mini kiwi, olej jojoba, olej z limonki, olej z licznika siewnego, panthenol, witaminę E, czwartorzędowany hydrolizat protein pszennych i olej słonecznikowy. Ciekawy i bogaty skład, który bardzo dobrze działa na moje włosy. Szampony Faith In Nature wykazują u mnie szczególne działanie. Nie wymagają zmiany, czyli mogę używać ich do każdego mycia i nie potrzebuje drugiego szamponu do trzeciego czy czwartego mycia. Za każdym razem włosy są dobrze umyte, błyszczące i w miarę dobrze nawilżone. Odżywki używam tylko na końcówki włosów i to w zupełności mi wystarcza. Odkąd używam Faith In Nature w mojej łazience nastał wreszcie porządek. Na wannie stoi jeden szampon i jedna odżywka do włosów. A kiedyś było to niemożliwe. 

Skład:
Aqua (Water), Ammonium laureth sulfate*, Cocamidopropyl betaine*, Maris sal (Sea salt), Polysorbate 20*, Actinidia deliciosa fruit extract*, Glycerin*, Simmondsia chinensis (jojoba) seed oil*, Citrus aurantifolia (lime) oil*, Camelina sativa seed oil*, Panthenol, Tocopherol*, Disodium cocoyl glutamate*, Cocodimonium hydroxypropyl hydrolyzed wheat protein**, Sodium cocoamphoacetate*, Sodium cocoyl glutamate*, Glyceryl laurate*, Guar hydroxypropyltrimonium chloride*, Helianthus annuus (sunflower) seed oil *, Parfum (Fragrance)*, Sodium benzoate, Potassium sorbate, Citric acid*, Limoneneº. , , * Botanical derived. ** Gluten free ingredient, wheat origin. º from essential oils

Kiwi z odrobiną Limonki różni się od wersji różanej głownie zapachem. Niestety kiwi nie przypadło mi tak bardzo do gustu jak róża, w którą już się zaopatrzyłam ponownie ;). Nie powiem, żeby był to brzydki zapach, ale jakoś nie wywołuje u mnie zachwytu. Pachnie jak przejrzałe kiwi z kilkoma kroplami limonki. Mnie nie przekonuje to zbyt dojrzałe kiwi. Jednakże jego właściwości są dla mnie najważniejsze. 

Znacie szampony Faith In Nature z serii Brave Botanicals? Co o nich sądzicie?

Atina.

Czytaj dalej

The Ordinary Advanced Retinoid 2% Serum z 2% retinoidem

Advanced Retinoid 2% -  to preparat łączący w sobie dwie formuły aktywnych retinoidów o łącznym stężeniu 2%. Serum zmniejsza widoczne zmarszczki i linie mimiczne oraz naprawia zniszczenia posłoneczne, poprawia wygląd i elastyczność skóry.

Pojemność: 30ml
Cena: 46zł
Sklep: internet
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia


Bardzo łagodne serum, które nadaję się chyba do każdego typu cery. Moja wrażliwa, skłonna do podrażnień i naczynkowa cera przyjęła je bardzo dobrze. Muszę zaznaczyć, że jest to mój pierwszy kosmetyk z retinoidem. Jestem zachwycona efektami i mam ochotę następnym razem sięgnąć po coś z większym stężeniem tego składnika aktywnego. 

Retinoid oprócz działania przeciwzmarszczkowego ma też wiele innych zalet, np. redukuje przebarwienia posłoneczne o czym przekonałam się na własnej skórze! Pod koniec wiosny na czole wyszło mi dosyć duże i ciemne przebarwienie, taka dosłownie brązowa plama. Podejrzewam, że to pierwsze słoneczne promienie się do tego przyczyniły. Nie chroniłam wtedy jeszcze skóry wysokim filtrem, myślałam, że teraz mi jeszcze nic nie grozi. Oj jak bardzo się wtedy myliłam. Całe wakacje próbowałam się pozbyć tej plamy. Jedynie co odrobinę ją rozjaśniło, to żel aloesowy. Po 2-3 tygodniach stosowania Advanced Retinoid 2% przebarwienie prawie zniknęło. Jest jeszcze widoczne, ale naprawdę minimalnie. Mam nadzieję, że z czasem zniknie całkowicie. 

Retinoid pomoże również na naczynka i cienie pod oczami. U siebie zauważyłam, że naczynka są zdecydowanie mniej widoczne, a skóra pod oczami gładsza i jaśniejsza. Dodatkowo cała skóra zyskała na gęstości, a pory są mniej widoczne. Retinoidy regulują też produkcję łoju, ale u siebie tego nie zauważyłam. Nadal błyszczę się jak choinka. Być może większe stężenie uporałoby się również z tym problemem.


Serum nakładam tylko wieczorem na całą twarz oraz pod oczy, po czym nakładam olejowe serum oraz krem na noc. Taka pielęgnacja naprawdę dobrze wpływa na kondycję mojej skóry. Trzeba pamiętać aby podczas kuracji retinoidami stosować kremy z wysoką ochroną przeciwsłoneczną. Nie wolno używać ich w trakcie ciąży!

Skład:
Aqua (Water), Glycerin, Ethyl Linoleate, Propanediol, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Isononanoate, Bisabolol, Hydroxypinacolone Retinoate, Retinol, Tasmannia Lanceolata Fruit/Leaf Extract, Dimethyl Isosorbide, Inulin Lauryl Carbamate, Glyceryl Stearate, Ceteareth-12, Ceteareth-20, Cetearyl Alcohol, Carrageenan, Xanthan Gum, Acacia Senegal Gum, Cetyl Palmitate, Sucrose Laurate, Polysorbate 20, Behentrimonium Chloride, Potassium Citrate, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Disodium EDTA, Dehydroacetic Acid, Benzoic Acid, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Chlorphenesin.

Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Na pewno będę jeszcze nieraz sięgać po retinoidy, tylko jak już wspomniałam chce zwiększyć dawkę, żeby efekty były jeszcze lepsze. Widziałam, że The Ordinary w swojej ofercie posiada serum z 5% retinoidem w skwalenie i to właśnie tę wersję będę chciała w najbliższym czasie zakupić. 

Znacie kosmetyki The Ordinary? Stosujecie retinoidy?

Atina.


Czytaj dalej

Miniaturka prawdę Ci powie... Filorga Optim-Eyes i Time-Filler, Elemis Pro-Collagen

Po krótkiej przerwie wracam do blogowania. Moje nagłe zniknięcie było spowodowane osobistymi sprawami, jednakże brakowało mi pisania i czytania o kosmetykach, więc jestem tu z powrotem;) Na dysku nie mam praktycznie żadnych zdjęć, za oknem pochmurno, więc nie mam jak zrobić nowych, a uzbierało mi się kilka ciekawych kosmetyków do zrecenzowania. Trochę z braku laku dziś piszę o miniaturkach marki Filorga i Elemis.


Filorga Optim-Eyes Krem pod oczy
Krem zawiera składniki aktywne takie jak kompleks Filorga NCTF (koktajl przeszło 55 odżywczych składników anti-age), kwas hialuronowy, kompleks Hialoxyl Filorga (dwa peptydy NHS i chryzyna), kompleks Filorga Eyeliss (dipeptyd, lipopeptyd i pochodna hespedryny). Kremu używałam tylko rano, ponieważ na noc stosuje naturalne oleje i kremy, które dobrze sobie radzą z odżywieniem i regeneracją. W dzień lepiej u mnie sprawdzają się chemiczne produkty, które są lżejsze i dodatkowo mocniej napinają skórę. Optim-Eyes był przeciętny. Lekko napinał, lekko nawilżał i szybko się wchłaniał. Aby uzyskać pożądany efekt używałam go razem z serami pod oczy. Stosowany samodzielnie wydawał mi się za słaby. Zdecydowanie lepiej się u mnie spisuje wersja kremu pod oczy Filorga Time-Filler, o której też zamierzam napisać na blogu, ale to dopiero za jakiś czas. 
15ml/137-212zł

Filorga Time-Filler Skoncentrowany krem przeciwzmarszczkowy do twarzy
Po zachwytach nad kremem pod oczy z tej serii postanowiłam wypróbować krem do pielęgnacji twarzy. Niestety wersja do twarzy mnie uczula;/ Użyłam jej tylko dwa razy i jedyne co mogę o niej powiedzieć to że dobrze nawilżała i lekko zwężała pory. Myślę, że gdyby nie to podrażnienie, to pewnie byłabym zadowolona z tego produktu.
50ml/od 209zł 

Elemis Pro-Collagen Marine Cream Krem przeciwzmarszczkowy do twarzy
Przyjemny, aczkolwiek nie wart swojej ceny (50ml/82funty). Nawilża, lekko wygładza, dobrze współgra z podkładem mineralnym EDM, nie zapycha i nie podrażnia. Brzmi dobrze, ale istnieje całe mnóstwo tańszych kremów o podobnym działaniu. Zdecydowanie lepiej wspominam ten krem w wersji Ultra Rich klik. 

Znacie któryś z tych kosmetyków? A może miałyście zamiar któryś z nich kupić?

Atina.
Czytaj dalej

Sylveco Peeling enzymatyczny do twarzy

Preparat złuszczający działający w oparciu o proces proteolizy martwych komórek naskórka. Wyjątkowa formuła, bogata w silnie odżywcze i nawilżające oleje oraz masła, pozwala zachować 100% aktywność enzymów bromelainy i papainy. Peeling delikatnie, ale skutecznie rozpuszcza martwe, zrogowaciałe komórki, wygładza i poprawia strukturę skóry, ujednolica koloryt cery. Dzięki tylko powierzchownemu działaniu nie podrażnia, może być stosowany w przypadku nadwrażliwości i rozszerzonych naczynek, u osób które nie tolerują zabiegów mechanicznych i/lub eksfoliacji kwasami.

Pojemność: 75ml
Cena: 25zł
Sklep: drogerie internetowe
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Moja cera toleruje tylko peelingi enzymatyczne. Muszę przyznać, że Sylveco spisuje się u mnie wyjątkowo dobrze. Miałam obawy dotyczące jego zapachu, bo dużo dziewczyn pisało, że śmierdzi i że przez to nie dają rady go używać. Według mojego nosa peeling ładnie pachnie! Lekko ziołowo - cytrusowo. Jest wręcz uspokajająco-relaksujący ;)

Peeling Sylveco dobrze oczyszcza skórę, usuwa zrogowaciały naskórek, nawilża i przywraca blask zmęczonej cerze. Nie podrażnia mojej wrażliwej cery i ma przyjemny, naturalny skład. Jest bardzo wydajny i nie sposób go zużyć w ciągu 6 miesięcy. Chyba zacznę stosować go do całego ciała, żeby nie wyrzucać opakowania z zawartością. 

Skład:
Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Elaeis Guineensis Oil, Theobroma Cacao Seed Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Glyceryl Stearate, Lauryl Glucoside, Papain, Bromelain, Hydroxystearic Acid, Cymbopogon Schoenanthus Oil, Tocopheryl Acetate, Pelargonium Graveolens Oil, Citrus Limonum Peel Oil, Allantoin, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Geraniol.


Męczy mnie za to jedna sprawa - sposób aplikacji. Nie lubię, a raczej jestem za leniwa na wykonywanie masażu. Większość enzymatycznych peelingów nakłada się na twarz i po prostu pozostawia na kilka minut, a potem zmywa. Sylveco każe nam wykonać masaż. Ja nie mam siły i zazwyczaj jest to tylko kilkusekundowe roztarcie produktu i pozostawienie go na chwilę na skórze. Za każdym razem sobie obiecuje, że następnym razem przyłożę się do tego masażu, ale jak przychodzi co do czego to znowu mi się nie chce. No i wyszło na jaw jaka to jestem leniwa;d

Znacie peeling enzymatyczny Sylveco? Lubicie jego zapach?
Ps. jaki peeling enzymatyczny powinnam jeszcze wypróbować?

Atina.
Czytaj dalej

Sukin Szampon z proteinami do włosów cienkich i trudnych do ułożenia

Szampon z proteinami z ryżu oraz pszenicy, które wspomagają odbudowę i regenerację uszkodzonych struktur włosa. Białka zawarte w szamponie z jednej strony pomagają odbudowywać uszkodzenia już istniejące, a z drugiej wzmacniają strukturę włosa, aby zapobiegać powstawaniu kolejnych. Codzienne szczotkowanie, suszenie z wykorzystaniem ciepła, stylizacja… to tylko niektóre czynniki na jakie narażone są włosy. Dodatkowo szampony Sukin nie zawierają agresywnych substancji powierzchniowo-czynnych, które wysuszają włosy. Sok aloesowy zawarty w szamponie nawilża i zmiękcza włosy, sprawia że dobrze się układają i nie puszą.

Pojemność: 500ml
Cena: 54zł
Sklep: drogerie internetowe, TKMaxx
Ważność: 6 miesięcy od otwarcia


Pomimo pięknego składu szampon ten nie sprawdził się na moich włosach. Należy on do grupy, która obciąża mi nadmiernie włosy. W tej grupie jest między innymi szampon Biolaven klik i Dr.Organic klik.  Szampony te mają dobre, naturalne składy. Dbają o włosy, mocno je nawilżają, ale w moim przypadku powodują efekt przyklapu i niedomytych włosów. Myślę, że po takie produkty mogą sięgać osoby z mocno przesuszonymi włosami, które trudno obciążyć. Moje szampony wykańcza Luby, który ma bardzo krótkie włosy i zależy mu głównie na nawilżeniu skóry głowy, więc takie składy nie są mu straszne, wręcz pożądane ;)

Skład:
Water (Aqua), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Cocoamidopropyl Betaine, Decyl Glucoside, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, Hydrolyzed Rice Protein, Hydrolyzed Wheat Protein, Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Extract, Urtica Dioica (Nettle) Leaf Extract, Articum Lappa Root Extract (Burdock), Equisetum Arvense Extract (Horsetail) , Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Citrus Tangerina (Tangerine) Peel Oil, Citrus Nobilis (Mandarin Orange) Peel Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Vanillin, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Limonene*, Linalool*.
* Natural component of essential oils.

Mój szampon kupiłam w TKMaxx'ie za około 30zł. Mogę dodać, że ma przyjemny zapach i jest mega wydajny. Zużyłam 1/4 opakowania o pojemności 500ml i się poddałam. Nie pomagało nawet mycie na przemian z silnymi myjadłami z SLS. Także jeśli któryś z tych trzech szamponów (Sukin, Biolaven, Dr.Organic) obciążał Wam włosy, to nie kupujcie pozostałych dwóch, zaoszczędzicie nerwy i pieniądze. 

Znacie szampony Sukin? Jak się one u Was spisują?

Atina.
Czytaj dalej

The Body Shop Masło do ciała British Rose

Aksamitnie gładki nawilżacz ma lekką konsystencję przy bardzo bogatym nawilżeniu. Idealny dla normalnej i suchej skóry, nadaje jej pięknego blasku i subtelnego zapachu.

Pojemność: 200ml
Cena: 65zł
Sklep: TBS
Ważność: 12 miesięcy od otwarcia


Brytyjska Róża to moja piąta wersja zapachowa masła od The Body Shop. Znam już Papaja klik, Dziki Argan klik, Migdał klik i Jagody Acai klik. W sklepie TBS wąchałam wersje Kokos, Masło Kawowe, Miód, Truskawka i Oliwka. Te dwie pierwsze kompletnie mi nie pasują. Pozostałe chętnie kiedyś kupie :) No bo nie da się ukryć, że masła TBS to głównie opakowania i zapachy! Właściwości nawilżające nie są złe, ale sam skład pozostawia wiele do życzenia. Oczywiście wolę naturalniejsze produkty, ale od czasu do czasu można sięgnąć po tego gagatka,

Skład:
Aqua, Glycerin, Glycine Soja Oil, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Palmitate, Myristyl Myristate, Butyrospermum Parkii Butter, C12-15 Alkyl Benzoate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearade, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Parfum, Panthenol, Mica, Caprylyl Glycol, Dimethicone, Phenoxyethanol, Carbomer, Tocopherol, Sodium Hydroxide, Benzyl Salicylate, Limonene, Disodium EDTA, Citronellol, Geraniol, Rose Extract, Linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, CI 77891/Titanium Dioxide, CI 17200/Red 33.



Wersja British Rose pachnie ładnie, ale nie jest to typowa róża. Jest lekka i trochę chemiczna. W miarę dobrze nawilża, szybko się wchłania jak na gęste masło i nie podrażnia mojej wrażliwej skóry. Podoba mi się, ale nie na tyle żeby sięgnąć po nią ponownie. Następnym razem na pewno wybiorę inną wersje zapachową.
Moje masełko to miniatura o pojemności 50ml. Świetna spawa w podróży lub po prostu do przetestowania ;)

Które masło TBS jest Waszym ulubionym? 

Atina.
Czytaj dalej