Miniaturka prawdę Ci powie... maseczka Origins i Neal's Yard Remedies

Dziś kilka słów o miniaturkach maseczek, które w ostatnim czasie miałam okazje testować. Pierwsza z nich to dosyć dobrze znana w blogosferze Origins Drink Up wersja 10 minutowa. Od razu napiszę, że gdybym kupiła pełnowymiarowe opakowanie to bym bardzo żałowała. Czytałam pełno pozytywnych, wręcz pochwalnych postów o tej maseczce, więc oczekiwania miałam spore. Tubka o pojemności 7ml wystarczyła mi na kilka użyć, które nic nie wniosły do mojej pielęgnacji twarzy. Lekkie nawilżenie i podejrzenie o zapychanie. Na plus zasługuje przyjemny i intensywny zapach. Pełnowymiarowe opakowanie (100ml) kosztuje 99zł. Dobrze, że miałam okazje spróbować darmowej próbki.


Gdybym spojrzała na skład, to na pewno nie kupiłabym tego produktu, ale reklama na blogach robi swoje i musiałam ją sprawdzić.

Skład:
Water, Copernicia Cerifera (Carnauba) Wax, Stearic Acid, Polybutene, Glyceryl Stearate, Oleic Acid, Aminomethyl Propanediol, Acrylates Copolymer, Panthenol, Glycerin, Ethylhexylglycerin, Hydroxyethylcellulose, Chlorphenesin, Sodium Dehydroacetate, Phenoxyethanol, Sorbic Acid.

Druga maska, czyli Neal's Yard Remedies White Tea Enriching wypada lepiej składowo, ale niestety gęsta konsystencja pozwoliła mi tylko na jedno użycie. Szkoda, bo po jednym razie ciężko mi stwierdzić czy maska jest dobra. Na pewno ma intensywny i wyrazisty zapach, który mi nie do końca przypasował. Zawiera glinkę, więc oczyszcza skórę, trochę ją nawilża i łagodzi podrażnienia. Pełnowymiarowe opakowanie (50g) kosztuje 132zł. Troche drogo, ale lepiej zainwestować w tą maskę niż w jej poprzedniczkę.

Skład:
Aqua (Water), Kaolin, Glycerin*, Oryza sativa (Rice) extract*, Alcohol denat., Rosa centifolia (Rose) flower extract, Zinc oxide, Cetyl alcohol, Propolis extract*, Cucurbita pepo (Pumpkin) seed oil*, Oenothera biennis (Evening primrose) oil*, Ribes nigrum (Blackcurrant) fruit oil*, Centella asiatica (Gotu kola) extract*, Boswellia carterii (Frankincense) oil, Pogostemon cablin (Patchouli) leaf oil*, Elettaria cardamomum (Cardamon) seed oil*, Cistus ladaniferus (Cistus) resin*, Aloe barbadensis (Aloe vera) leaf juice powder*, Camellia sinensis (White tea) leaf extract, Sodium hyaluronate, Cetearyl olivate, Sorbitan olivate, Citral, Farnesol, Geraniol, Limonene, Linalool.

Podsumowując jestem na tak jeśli chodzi Neal's Yard Remedies. Origins niestety straciło w moich oczach i już w ogóle nie zerkam w jego stronę. Wiem, że to tylko jedna próbka i być może zbyt pochopnie wystawiam opinie tej marce, ale naprawdę przeszła mi ochota na dalsze testy.

A Wy co myślicie o tych maseczkach? Znacie je, używacie, lubicie?

Atina.

7 komentarzy :

  1. Ahh te ceny trochę odstraszają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No troszkę odstraszają, ale za dobrą pielęgnację twarzy warto zapłacić trochę więcej ;) ta pierwsza jest bardzo wydajna, ale akurat nieskuteczna ;/ druga lepiej działa, to znowu jest niewydajna. Dlatego szukam dalej ;)

      Usuń
  2. Drink Up pięknie pachnie, cudnie nawilżą i mnie nie zapychała ;O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się tylko z tym zapachem ;) z tym zapychaniem to u każdego inaczej bywa, ale nie wiem co tam może tak cudnie nawilżać? może moja cera ma większe wymagania?

      Usuń

Bardzo lubię komentarze i staram się na każdy odpowiadać:)
Dziękuje;*